MERCOL I KROWA

Albania to kraj kontrastów. Zawsze słońce, lazurowe morze, mercedesy….wydawałoby się luksus! Stop! Prowadząc Merca trzeba uważać, żeby nie mieć czołówki z krową, lub nie wjechać w śmieci.

Jest to kraj, w którym powiedzmy sobie szczerze, jeszcze wiele brakuje. Na szczęście wciąż się rozwija, dynamicznie zmienia, czego jestem naocznym świadkiem od 7 lat. Obecny rząd robi ogromne inwestycje. Tirana powoli staje się wielką metropolią, choć na razie jest jeszcze, przynajmniej dla mnie, chaotyczną dżunglą. Sama Wlora zmieniła się bardzo. Powstał piękny deptak nad morzem, który z roku na rok bedzie coraz dłuższy. Podobno w planach, a raczej powiedziałabym w marzeniach Pana Premiera,  jest to aby powstające we prawie wszystkich nadmorskich miejscowościach  deptaki połączyly się w jeden wielki, i długi przede wszystkim, bulwar, który poprowadzi nas przez całe poludniowe wybrzeże Albanii. Ale to raczej, jak moja córka będzie miała wnuki 😉

Albańska natura zapiera dech w piersiach.  Już majestatyczne góry sąsiadujące z morzem oddają kontrast o którym mowa w tym poście.  Droga z Wlory na południe to niczym droga w Californii. Kręta, na wysokości, z górami po jednej stronie i niesamowitym widokiem na morze po drugiej.  Szkoda, tylko że na zboczach tych majestatycznych  gór zdarzają się również góry….śmieci. Często palące się i tlące.



W ostatnich latach powstało wiele kilometrów autostrad, którym niczego nie brakuje w porównaniu z autostradami europejskimi.  Ale…autostrady autostradami. Na codzień poruszamy się zwykłymi miejscowymi drogami, którym dziur niestety nie brakuje.  Ah! Umiejętność slalomu mile widziana. Jednak na tych dziurawych jak ser drogach śmiga mnóstwo mercedesów i inncyh porsche cayenne.  Oj nie, nie 20 letnich Merców. Nówki, nóweczki, swieżo wypolerowane. Słyszałam od wielu przyjezdnych, że tyle Mercedesów co w Albanii przez tydzień, nie widzieli w Polsce przez całe życie.  Ale nie może być tak pięknie, bo nie byłoby prawdziwie. Wśród tych drogich aut, zdarza się usłyszeć muczenie krowy co to przechodzi na pasach, lub człowieka który na zaimprowizowanym rowerze z przyczepką zbiera plastikowe butelki z kontenerów na śmieci.  Recykling DIY, a jakże!

Albańczycy lubują się w DG, MK, czy Armani. Oryginalne czy nie to już tajemnica pilnie strzeżona. W dłoni zawsze najnowszy ajfon. Mówimy o kraju  ze średnią pensją w wysokości 46 000 leke (350 euro).

Kontrast, i to olbrzymi widać również pomiędzy Tiraną, bogatą, rozwijającą się, wręcz luksusową, a bardzo biednymi peryferiami i wsiami. Nie jest to różnica taka jak w Polsce. Wsie są bardzo zacofane, pod względem rozwoju, mentalności, edukacji, opieki zdrowotnej, infrastruktury. Bieda piszczy, niestety.

Za to miasta, taka Tirana, Wlora, Saranda. Luksusowe hotele, lokale, isntytucje, wszystko się buduje, rozwija, przystosowuje i wyrownuje poziom z Europa.

W Albanii, która jest państwem biednym, zacofanym i w oczach co po niektórych tak zwanym państwem trzeciego świata (ha,ha,ha) dokładnie we Wlorze gdzie mieszkam ja, na deptaku wzdłuż morza postawiono 20 inteligentnych ławek w cenie 21 000 euro każda. Inteligentne pierwsza klasa! Jedna ławeczka w cenie kawalerki w Katowicach. No co, stać nas! 😉 Bezprzewodowe ładowanie smartphonów, panele słoneczne, internet wifi. W Albanii!!!! Kto mi teraz uwierzy…. 😛

Albania jest krajem, który na tle Europy ma jedne z największych zasobów wodnych. Szkoda tylko, że często ta woda z kranu nie leci…. Po pierwsze sieć wodociągowa jest stara, nie nadąża za powstającymi w olbrzymim tempie budynkami, osiedlami itd. Z powodu jej nieszczelności dużo wody nie dopływa do celu. Można łatwo zauważyć, że na dachu każdego domku jednorodzinnego i każdego bloku są zamontowane duże zbiorniki, akumulujące wodę, którą zużywa się gdy w kranie susza. Wręcz na niektórych obszarach, w większości wiejskich, woda dostarczana jest w określonych godzinach. Na szczęście w większych miastach i dużych blokach ten problem praktycznie nie istnieje, choć depozyty są częścią krajobrazu.



 

Nowe osiedla i bloki nie odbiegają nowoczesnym stylem i jakością od polskich apartamentowców. Ale co na mnie zrobiło bardzo duże wrażenie gdy pierwszy raz tu przyjechałam to pustostany. Nie dość, że Albania cały czas się buduje, tzn place budowy są na każdym kroku, to zaobserwować można również niezliczoną ilość pustostanów. Budynki, których budowę zaczęto i pozostawiono w stanie surowym bez okien i drzwi ze wzgledów finansowcyh bądź biurokratycznych.  Trochę straszą na tle pięknej przyrody.

© 2017 – 2018, Albania Po Polsku. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie jakichkolwiek treści bez zgody autora zabronione.

Polub i podziel się