ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH. BOŻE NARODZENIE W ALBANII

 

Jak już mogliście zobaczyć i przeczytać we wpisie dedykowanym Tiranie (klik) Boże Narodzenie jak najbardziej jest w Albanii obchodzone.  Całą atmosferę i komercyjną świąteczną otoczkę też można odczuć. W Tiranie i we Wlorze jest nawet jarmark świąteczny….choć bardziej odpust przypomina 😛 Co prawda jest wielka, wysoka, ozdobiona choinka ale i odpustowych karuzeli nie brakuje….. trochę mnie to razi w oczy, przyznam!

Ah! mamy też lodowisko 😀 tak, tak +15 C, 100 metrów od morza!

Faktem jest, że w Albanii wszyscy są przede wszystkim Albańczykami (klik) i wiara ma drugorzędne znaczenie. Boże Narodzenie nie jest więc obchodzone przez wszystkich, ale jednak przez większość. Nie ma tak sztywnych tradycji i zwyczajów jak w Polsce. Niektórzy zasiadają do wieczerzy Wigilijnej, inni jedzą świąteczny obiad 25 grudnia. Święta są tu bardziej komercyjne niż duchowe. Powiedziałabym, że bardziej amerykańskie niż polskie. Wiąże się to również z tym, że w Albanii, w której ustrój komunistyczny był najsurowszy w Europie jakakolwiek religia i religijne obrządki były absolutnie zakazane. I tu otworzą szeroko oczy ci, którzy myślą, że mój zły muzułmański mąż (hahahahahhhha 😉 ) zmusza mnie do wielbienia Allaha 5 razy dziennie 😉 NIE! W Albanii nie bylo zadnej religii!

Więc jak się zorganizowali Albańczycy? Świętują Sylwestra! Choinka jest Sylwestrowa (stroi się ją około 8 grudnia), Mikołaj jest noworoczny i tradycjonalna kolacja z indykiem w gronie rodzinnym równiez odbywa się 31 grudnia. Na szczęście 😉 po północy ‘hulaj dusza piekła nie ma’, szaleństwa w lokalu do rana tak jak w Polsce. Zdrówko! 😉

Dzieci w szkołach i przedszkolach mają przyjęcie noworoczne, które ma być odpowiednikiem naszych jasełek.. Przychodzi Mikołaj, dzieciaki recytują wierszyki i spiewają piosenki o zimie, śniegu, nowym roku itd. Szkoda mi tylko dzieciaków, ponieważ nie ma jednego precyzyjnego momentu, w którym dostają prezenty. Zazwyczaj dostają je od razu po tym jak rodzice je kupią. Może być jeszcze gorzej, kupują je razem z rodzicami…. Nie ma magii wyczekiwania, emocji itd. Ja staram się w domu podtrzymywać polską tradycję, którą zresztą mój mąż uwielbia. Pierogi, piernik i zupa grzybowa to jego ulubiona część tej tradycji 😉

Dla rodziców kolacje firmowe to obowiązkowy punkt w kalendarzu. Imprezy niczym nie róznią się od tych polskich.

Na Sylwestrową rodzinną kolację w Albanii przygotowuje się indyka. To jest główne i tradycjonalne danie. Serwuje się go z dollme. Rodzaj małego okrągłego chlebka, którego po wypieczeniu samemu w domu należy pokruszyć i połączyć ze smażoną cebulą, przyprawami, woda i tłuszczem powstałym podczas pieczenia indyka. Mnie osobiście nie powala z nóg 😛 nie zachwyca ani smakowo ani wizualnie…..

Zanim wypiecze się chlebek w piecu, do ciasta należy dodać jedną monetę. Wierzch podzielić na taką ilość części ilu jest domowników i zaznaczyć inicjały na każdej części. Po upieczeniu, podczas kruszenia sprawdza się komu trafiła się moneta. Szczęściarzowi będzie się powodziło cały rok.  Na deser typowo albańskie, choc tradycyjnie tureckie, desery jak bakllava czy kadaif.

(to tak! smakołyki!!!!! :P)

U mnie w domu z mężem zasiadamy do tradycjonalnej polskiej wigilli. Jest zupa grzybowa, pierogi z kapustą, ryba (co prawda nie karp, a dorata) i piernik z prawdziwego zdarzenia też jest. Jest nawet domek z piernika i dekorowane pierniczki. A po wieczerzy obowiązkowo odwiedza nas Święty Mikołaj. Mąż wciela się w niego idealnie, a na czerwone z emocji policzki córki z przyjemnością się patrzy.

 

 

To czego nie lubię w Albańskich świętach to:

  • temperatura…… jest ciepło….kilkanaście stopni. Czasem zdarza się nawet ponad 20 i slońce….. Marze o śniegu i mrozie szczypiącym w policzki;
  • może to nic, ale kompletnie puste ulice w Wigilijny wieczór w Polsce stwarzają niepowtarzalną atmosferę, której tutaj brakuje. Ciągle słychać petardy jakby było za pięć dwunasta w Sylwestra;
  • że po Wigilii albo w pierwszy dzień świąt nie mogę odwiedzić babci, mamy itd 🙁
  • że jak mama nie wyśle mi w paczce lidlowej kiszonej kapusty w puszce to nie ma pierogów 😉 i przyprawę piernikową też musi my wysyłać! i opłatek!

Zanim przyjechałam do Albanii, mieszkałam 5 lat we Włoszech…… powiem jedno NIE MA JAK POLSKIE ŚWIĘTA! Więc dbajcie o tradycję i przekazujcie ją dzieciom! Amen.

WSZYSTKIEGO DOBREGO!

Napracowałam się nad tym postem.

Będzie mi miło jeśli to docenisz i polubisz bądź podzielisz się nim ze znajomymi! Dzięki !

 

 

© 2017 – 2018, Albania Po Polsku. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie jakichkolwiek treści bez zgody autora zabronione.

Polub i podziel się