HOMER NAZYWAŁ OLIWĘ „PŁYNNYM ZŁOTEM”

Od ponad dwóch tygodni w Albanii trwają zbiory oliwek. Drzewka oliwne rosną tu dosłownie wszędzie, a oliwa jest pierwszej jakości. Wartościowa i ekologiczna. Małych fabryk (wielkości jednorodzinnych domków) jest tu bez liku. W tym okresie każda rodzina zaopatruje się w roczny zapas oliwy, kupując jej około 30-40 litrów.

Nie będę się rozpisywać o jakości oliwy, którą można kupić w polskich supermarketach. Powiem tylko, że:

  • nie kupujcie taniej oliwy. Wybierajcie z tych, których cena zaczyna się od 35 złotych za litr;
  • nie kupujcie oliwy w przezroczystych pojemnikach lub butelkach. Wybierzcie ciemną butelkę, a najlepiej oliwe w puszce, ponieważ światło (również to na sklepowych półkach) i wysoka temperatura niszczą oliwę;
  • czytajcie na etykiecie czy oliwki zostały zebrane i wyciśnięte w tym samym miejscu. Żeby zachowaćwszystkie cenne wartości oliwy, należy ją wytłoczyć maksymalnie trzy godziny po zebraniu oliwek. Często jednak oliwki zbierane są w jednym kraju, transportowane do następnego i tam wyciskane, i na koniec butelkowane w jeszcze innym miejscu. W ten sposób oliwa staje się o wiele mniej wartościowa;
  • kolor oliwy nie ma większego znaczenia, świadczy tylko o odmianie oliwek i ich dojrzałości. Ta bardziej zielona jest wyciskana z mniej dojrzałych oliwek, zbieranych na początku sezonu, i jest lepsza;
  • oliwa o łagodnym smaku i zapachu, i tu będziecie zdziwieni, nie ma zbyt wielu wartości i nie jest jakościowa. Oliwa musi być bardzo aromatyczna, wręcz pikantna. Musi zostawiać w ustach delikatny gorzki posmak. Więc określenie oliwy mianem delikatnej, neguje jej wysoką wartość. Pamiętajcie więc, że jej gorzki posmak nie jest oznaką niskiej jakości, wręcz przeciwnie. Taka oliwa tłoczona jest z oliwek, które jeszcze nie do końca dojrzały, gwarantując zachowanie najcenniejszych właściwości. Taka oliwa jest bardzo bogata w antyutleniacze –  polifenole;
  • oliwę możecie przechowywać nawet rok, czyli do następnych zbiorów. Tak to sprytnie matka natura wymyśliła 😉 Jedyny warunek to ciemne i chłodne miejsce. Lodówka się do tego nie nadaje.

Jeżeli będziecie spędzać wakacje w jednym z krajów śródziemnomorskich skorzystajcie z okazji i kupcie oliwę z oliwek. Postarajcie się nie kupować jej w centrum miast, w supermarketach, czy w sklepach z pamiątkami nastawionych na turystów, bo pewnie nie będzie lepsza od tej z polskiego sklepu. Wybierajcie lokalnych producentów lub agroturystyki.  W Albanii za najlepszej jakości oliwę zapłacicie 700 leke za litr (około 20 złotych).  Cena zależy od ilości zbiorów w danym roku. Naprawdę warto, bo to samo zdrowie.

Specjalnie dla Was odwiedziłam małą lokalną fabrykę, w której tłoczone są albańskie oliwki. Cały proces trwa około 30 minut.  Zobaczcie sami jak produkuje się płynne złoto 😀

Pierwsza faza to załadowanie oliwek na taśmę i oddzielenie ich od listków i małych łodyg.

Później oliwki należy umyć. Oliwki, które dopiero co zostały zebrane, zachowując w ten sposób wszystkie ich super moce 😉

Następnie tłoczenie.

I oto rezultat….

Wytłoczyn oliwnych (miał pozostały po tłoczeniu) po wysuszeniu,  używa się do spalania i zasilania pewnego rodzaju bojlera, który podgrzewa wodę potrzebną do mycia oliwek. Wszystko w temperaturze do 28 stopni C.

Teraz wystarczy trochę cieplego jeszcze i chrupiącego chleba, kawałek dobrej, mlekiem pachnącej fety i można palce lizać 😉

© 2017 – 2018, Albania Po Polsku. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie jakichkolwiek treści bez zgody autora zabronione.

Polub i podziel się